Skip to main content
NeuraGrowth

/ BLOG · MARKA · 2026-05-28

Gdzie kończy się pędzel, a zaczyna pomoc AI na każdej okładce NeuraGrowth. Cztery kroki procesu, plus trzy miejsca których nie automatyzujemy. Tekst napisany dla rodzica, który chce wiedzieć co właściwie kupuje.

/ TLDR

Każda okładka NeuraGrowth to hybryda: brief artystyczny piszę ręcznie, sam render w stylu akwarelowym robi własny pipeline AI, potem ręczny przebieg kolorystyczny, a na końcu decyzja podpisuję czy odrzucam. AI maluje, ja oceniam. Obie etykiety są ważne i ukrywanie tego byłoby oszustwem wobec rodzica który płaci.

/ DLACZEGO TEN TEKST

Jeśli pytasz, czy to malował człowiek, należy ci się prosta odpowiedź

Etsy od początku 2026 wymaga, żeby produkty robione z udziałem AI były oznaczone. Większość sklepów z drukowankami robi to malutkim zdaniem na dole opisu i uznaje sprawę za załatwioną. Technicznie zgodne, ale niczego nie tłumaczy. Rodzic po drugiej stronie kasy nadal nie wie, co właściwie kupił.

Dlatego zamiast disclaimera dostajesz pełny opis procesu. Ten sam proces na każdej okładce, bez wyjątków robionych pod fotosesję. Jeśli na którymś kroku uznasz, że to nieuczciwe wobec włożonej pracy, napisz i przemyślę krok. Cały sens prowadzenia tego solo polega na tym, że jest dokładnie jeden adres mailowy do napisania.

/ KROK 01

Brief artystyczny to najdłuższy kawałek

Każdy produkt zaczyna się od briefu, który piszę ręcznie. Nie moodboard na Pinterescie. Krótka specyfikacja: temat dominujący, kadrowanie, paleta (mamy trzy ciepłe rodziny), gęstość ilustracji, co okładka musi przekazać w miniaturce na liście Etsy, gdzie kupujący widzi może 220 pikseli zanim zdecyduje czy kliknąć.

Brief jest długości około stu słów, a napisanie go porządnie zajmuje godzinę. Bo to jedyny krok, gdzie wkład to czysto mój gust i moja decyzja. AI tu nie pomoże. Jeśli brief jest mętny, okładka też wyjdzie mętna.

/ KROK 02

Render to miejsce gdzie AI robi ciężką pracę

Brief idzie do własnego pipeline'u renderującego, zbudowanego na kilku modelach dyfuzyjnych dostrojonych pod akwarele i grafikę liniową. Pipeline generuje cztery propozycje naraz, a ja brutalnie odrzucam. Większość talii wymaga ośmiu do dwunastu rund, zanim okładka przejdzie moją wewnętrzną kontrolę, czyli na każdą wybraną przypada od trzydziestu do pięćdziesięciu odrzuconych w koszu.

To AI namalowało. Nie będę udawał, że ktoś wziął pędzel. Ale to ja piszę prompt, ja odrzucam kolejne propozycje, ja decyduję o kompozycji okładki. I odrzucam render, kiedy AI za bardzo się zagalopuje i wstawi szósty palec, jedno oko nie tam co drugie, albo paletę, która dryfuje poza nasze trzy ciepłe rodziny.

/ KROK 03

Przebieg kolorystyczny to twardy element

Render prosto z AI ma pewną sygnaturę. Za dużo punktów uwagi naraz, ucieczki w cyjan w obrazku z ciepłą paletą, kontrast który wygląda świetnie na monitorze 4K, a robi papkę na miniaturce z Etsy. Dlatego każdy przyjęty render przechodzi ręczny przebieg kolorystyczny: cienie obcięte, kontrast podniesiony, kolory poza paletą wyciszone, główny temat wyostrzony.

Na zwykłej okładce to piętnaście minut na obrazek. Na talii takiej jak Solar System Brain Deck, gdzie każda planeta musi być rozpoznawalna w miniaturce na zestawie czterdziestu kart, przebieg kolorystyczny zjada bliżej dwóch godzin łącznie. To krok, który odróżnia obrazek pachnący stockiem od talii, która sprawia wrażenie zaprojektowanej z głową.

/ KROK 04

Podpisuję albo odrzucam, bez stanów pośrednich

Ostatni krok to jedno pytanie, które zadaję sobie zanim okładka opuści folder z buildem. Czy podpisałbym to swoim nazwiskiem na Etsy. Nie „czy jest wystarczająco dobre na tę cenę". Tylko: nazwisko pod tym, tak albo nie.

Sporo okładek odpada właśnie tu, mimo że przeszło kroki dwa i trzy. Czasami to kwestia atmosfery: talia jest pogodna, a okładka brzmi sucho. Czasami temat jest technicznie idealny, ale nie pasuje do reszty talii. Powód nie ma znaczenia. Jeśli bym nie podpisał, okładka wraca do kroku drugiego i robimy nową rundę. Termin premiery zawsze jest dalej niż ta bramka.

/ CZEGO NIE AUTOMATYZUJEMY

Trzy miejsca, gdzie pipeline ma zakaz wstępu

Ludzie pytają, gdzie kończy się automatyzacja. Trzy miejsca, w których pipeline AI jest świadomie zablokowany, mimo że taniej byłoby go puścić.

  • Wybór tematu. Co trafia na okładkę to decyzja o tym, do czego produkt służy. To kwestia marki, nie kwestia generacji. AI nie wybiera tematów, kropka.
  • Bramka „podpisuję albo odrzucam". Żaden automatyczny próg jakości nie zastępuje odpowiedzi na pytanie, czy podpisałbym to nazwiskiem. Gdyby to się kiedyś zautomatyzowało, marka padłaby w ciągu roku.
  • Odpowiedź, gdy coś nie wyszło. Jeśli napiszesz mejla o okładce, która rozczarowała, odpowiada na niego osoba, nie szablon i nie bot. Człowiek, który wybrał temat i kliknął publish, jest tym samym człowiekiem, który tłumaczy, dlaczego nie wyszło.

/ NA KONIEC

Hybryda to nie kompromis, to jest praca

Uczciwa wersja brzmi tak: własny pipeline AI zrobił warstwę malarską, która zajęłaby zewnętrznemu ilustratorowi sześć godzin na okładkę. Ja zrobiłem pracę brand-direction, której AI mi jeszcze nie zastąpi. Oba kawałki to realna robota. Oba decydują, jak okładka wygląda. „Zrobione przez AI" zaniża wartość briefu i przebiegu kolorystycznego. „Namalowane ręcznie" byłoby zwykłym kłamstwem o pędzlu.

Dlatego mówimy hybryda, wprost, w każdym listingu. Akwarela jest realnym renderem w stylu akwarelowym. Decyzje o tym, co trafia na okładkę i czy idzie do sklepu, są moje. Jeśli kiedyś będziesz chciał zajrzeć głębiej w jedną z okładek, napisz, a opowiem ci który krok co zrobił w konkretnym przypadku.

/ ZOBACZ OKŁADKI

Talie akwarelowe na żywo

Solar System Brain Deck, Ocean Animals, dwujęzyczna talia 80 kart EN+PL+ES. Każda okładka przeszła powyższe cztery kroki. Oceń sam czy efekt zasługuje na etykietę akwareli.

/ AUTOR

Robert Ś.

Solo founder NeuraGrowth. Pisze brief, wybiera temat, podpisuje każdą okładkę. Pełna bio →

/ DALEJ DO LEKTURY